Nasza historia
Ponad dekada w służbie sportowej pasji
Sklep MOKO nie powstał z przypadku — powstał z miłości do aktywnego życia i głębokiego przekonania, że dobry sprzęt naprawdę zmienia to, jak daleko możesz zajść.
2012
Wszystko zaczyna się w Krakowie
W 2012 roku przy ulicy Zyblikiewicza 2 w Krakowie otworzyliśmy nasze pierwsze drzwi. Za sklepem stała firma Raven Sport — dystrybutor działający bezpośrednio na rynku polskim i europejskim, współpracujący z markami, które dziś wyznaczają standardy w świecie sportu i outdooru, przykładowo: Cotopaxi, Teva.
To nie był sklep tworzony od zera przez kogoś, kto dopiero uczy się branży. To był projekt ludzi, którzy tę branżę znają od podszewki.
Od pierwszych dni do MOKO zaczęli trafiać ludzie wyjątkowi — biegacze, wspinacze, turyści, triathloniści. Klienci, którzy wiedzieli, czego szukają i którym zależało na jakości. Wracali. Polecali nas dalej. I tak, organicznie, budowaliśmy coś, z czego jesteśmy do dziś dumni.
2013
MOKO wychodzi poza Kraków
Rok po otwarciu sklepu stacjonarnego ruszyliśmy z pierwszym sklepem internetowym — wraz z naszym pierwszym oficjalnym logo. To był naturalny krok: skoro tylu ludzi spoza Krakowa pytało o nasze produkty, postanowiliśmy wyjść im naprzeciw.
Od tej chwili z oferty MOKO mógł korzystać każdy, niezależnie od miejsca zamieszkania. Sklep stacjonarny i internetowy działały ramię w ramię przez wiele kolejnych lat.
Pandemia
Trudny czas, który
nas zahartował
Kiedy pandemia zmusiła nas do zamknięcia sklepu przy Zyblikiewicza, nie zatrzymaliśmy się. Przenieśliśmy całą energię do internetu i skupiliśmy się na tym, żeby nasi klienci — mimo wszystko — mieli dostęp do sprzętu, który potrzebowali.
Ten czas nauczył nas, że adaptacja to nie słabość, to siła.
MOKO dzisiaj
Nowy rozdział. Ta sama misja.
Rok 2026 przyniósł kolejne, głębsze odświeżenie. Nowa koncepcja, nowy design, nowe możliwości — ale ta sama misja, z którą startowaliśmy ponad 13 lat temu: pomagać Ci robić więcej, wychodzić dalej i czuć się lepiej w każdym sportowym wyzwaniu.
Zmieniamy się, bo chcemy być lepsi.
Ale nie zmieniamy tego, po co tu jesteśmy.