Jak zaplanować weekend w górach od podstaw?
Największy problem z wyjazdami w góry? Większość osób zaczyna od złej strony
Bardzo dużo ludzi planowanie weekendu w górach zaczyna od:
-
rezerwacji noclegu,
-
kupowania nowego sprzętu,
-
albo oglądania zdjęć tras na Instagramie.
Problem w tym, że później okazuje się, że:
-
trasa jest za długa,
-
pogoda wygląda zupełnie inaczej niż na zdjęciach,
-
plecak waży 14 kg,
-
a połowa rzeczy okazuje się kompletnie niepotrzebna.
Dobry wyjazd w góry zwykle nie zaczyna się od sprzętu.
Zaczyna się od prostego pytania:
“Jak naprawdę chcę spędzić ten weekend?”
Najpierw określ, jaki ma być ten wyjazd
To brzmi banalnie, ale robi ogromną różnicę.
Bo inaczej planuje się:
-
spokojny trekking ze schroniskiem,
-
szybki jednodniowy hiking,
-
wyjazd nastawiony bardziej na widoki,
-
a inaczej ambitniejszą trasę z dużym przewyższeniem.
I właśnie tutaj wiele osób popełnia pierwszy błąd:
kopiuje plany innych zamiast dopasować wyjazd do własnego doświadczenia i kondycji.
1. Sprawdź trasę, zanim rozpoczniesz pakowanie
Bardzo często ludzie robią odwrotnie - najpierw pakują pół mieszkania, a dopiero później sprawdzają, dokąd właściwie jadą.
Tymczasem długość trasy, przewyższenie i dostęp do schronisk realnie wpływają na:
-
ilość jedzenia,
-
ilość wody,
-
wagę plecaka,
-
ubrania,
-
tempo marszu.
Przed wyjazdem warto sprawdzić:
-
długość trasy,
-
przewyższenie,
-
orientacyjny czas przejścia,
-
dostęp do schronisk lub sklepów,
-
prognozę pogody,
-
możliwość zejścia awaryjnego.
2. Pogoda w górach potrafi zmienić wszystko
I to dużo szybciej, niż wielu osobom się wydaje.
Prognoza „lekki wiatr w dolinie” potrafi oznaczać “bardzo nieprzyjemne warunki na grani”.
Dlatego doświadczeni turyści zwykle sprawdzają:
-
prognozy dla konkretnej wysokości,
-
siłę wiatru,
-
opady,
-
temperaturę odczuwalną,
-
widoczność.
To często ważniejsze niż sama temperatura.
3. Nie pakuj się „na wszelki wypadek”
To jeden z największych błędów początkujących.
Dodatkowa bluza.
Druga kurtka.
Trzeci powerbank.
„Może się przyda”.
I nagle weekendowy plecak zaczyna ważyć tyle, co bagaż na tygodniowy wyjazd.
Dużo lepiej działa prosty system:
-
rzeczy krytyczne,
-
rzeczy poprawiające komfort,
-
rzeczy zbędne.
Co naprawdę warto zabrać?
Rzeczy krytyczne:
-
kurtka przeciwdeszczowa,
-
dodatkowa warstwa,
-
woda,
-
podstawowa apteczka,
-
czołówka,
-
powerbank,
-
mapa lub GPS.
Rzeczy poprawiające komfort:
-
termos,
-
wygodne ubrania,
-
lekki polar,
-
przekąski,
-
kijki trekkingowe.
I właśnie tutaj bardzo dobrze sprawdza się sprzęt outdoorowy projektowany z myślą o realnym użytkowaniu, a nie tylko wyglądzie.
Dlaczego wiele osób wybiera plecaki i odzież Cotopaxi?
Marka COTOPAXI mocno wyróżnia się podejściem do outdooru - bardziej funkcjonalnym i podróżniczym niż typowo „survivalowym”.
Ich plecaki i odzież są popularne szczególnie wśród osób, które:
-
dużo podróżują,
-
chodzą po górach,
-
szukają lekkiego sprzętu,
-
i nie chcą wyglądać jak na wyprawie polarnej podczas zwykłego weekendu w Beskidach.
Modele takie jak:
są często wybierane właśnie na krótsze wyjazdy i jednodniowe trekkingi.
Głównie dlatego, że:
-
są lekkie,
-
wygodne,
-
dobrze zorganizowane,
-
łatwo spakować do nich dokładnie tyle, ile naprawdę potrzeba.
4. Jedzenie w górach nie musi wyglądać jak survival
To kolejny mit.
Weekendowy trekking nie wymaga:
-
liofilizatów na każdą okazję,
-
kilogramów batonów,
-
ani jedzenia „na zapas dla całej grupy”.
Najlepiej sprawdza się jedzenie:
-
lekkie,
-
proste,
-
łatwe do zjedzenia w ruchu,
-
i takie, które realnie masz ochotę jeść po kilku godzinach marszu.
Bardzo dużo osób bierze za dużo jedzenia „awaryjnego”, którego później nawet nie wyciąga z plecaka.
5. Nie planuj każdej godziny wyjazdu
To szczególnie częsty problem u osób, które:
-
dopiero zaczynają chodzić po górach,
-
albo próbują „wycisnąć maksimum” z weekendu.
I nagle pojawia się plan:
-
trzy szczyty,
-
28 kilometrów,
-
wschód słońca,
-
zachód słońca,
-
i jeszcze obiad w schronisku.
Tyle że góry zwykle działają lepiej wtedy, kiedy zostawiasz sobie trochę przestrzeni:
-
na odpoczynek,
-
zmianę pogody,
-
wolniejsze tempo,
-
albo po prostu chwilę siedzenia z widokiem.
6. Dobry weekend w górach nie zawsze oznacza najtrudniejszą trasę
To chyba najważniejsza rzecz.
Bardzo dużo osób wraca najbardziej zadowolonych nie z:
-
najdłuższych tras,
-
największych przewyższeń,
-
ani najbardziej „epickich” planów.
Tylko z wyjazdów, podczas których:
-
wszystko było dobrze dopasowane,
-
plecak nie męczył po dwóch godzinach,
-
pogoda dopisała,
-
i został jeszcze zapas energii, żeby naprawdę cieszyć się górami.
Bo dobrze zaplanowany weekend w górach powinien zostawiać ochotę na kolejny wyjazd, a nie potrzebę tygodnia regeneracji po powrocie.
